Cześć.
Nie było mnie tu już 4 dni mimo że obiecałam codziennie
doglądać tego bloga. Tak więc może zacznę od wyjaśnień. Jakoś w tym
tygodniu (tylko nie wiem dokładnie w który dzień) mam znów badania,
które są dla mnie bardzo ważne albowiem jeśli wyniki będą złe
przeprowadzam się na jakiś czas do szpitala jeśli się poprawią mogę
zostać w domu na tabletkach. Oczywiście jak już pisałam moje zdrowie
trochę się posypało przez nie jedzenie, rygorystyczne diety etc. i tu
mam problem. Otóż moi kochani rodzice w obawie o moje zdrowie bardzo ale
to bardzo dbają o moją dietę, więc jak można się domyśleć jem 5
kalorycznych posiłków w ciągu dnia :(( Tak więc do czasu badań powinnam
zawiesić swoją dietę. Więc tutaj całe wyjaśnienie po prostu pisanie
postów nie miało sensu bo żarłam jak świnia. Tak czy inaczej muszę się
przyznać że teraz mam problem otóż z mojej kochanej anoreksji, kontroli
nad sobą chyba już wyszłam a moją duszę przejęła bulimia. Jestem ciągle
głodna ale nie tak że głodna tylko głodna psychicznie >.<
Przez
te dwa tygodnie od kiedy moi rodzice przejęli kontrolę nad moim
żywieniem pokochałam jedzenie. Przeprosiłam się nawet z pieczywem i
mięsem, których nie spożywałam bite 3 miesiące. Mogłabym całymi dniami
jeść, przez cały dzień myślę o jedzeniu oglądam nawet w grafice zdj
niektórych potraw. Mimo wszystko różni mnie od bulimiczek fakt że ja się
nie oczyszczam, ja po prostu jem, nie wymiotuję nie ćwiczę po prostu
żrę jak świnia. Nie wiem czy przytyłam czy utrzymuję nadal wagę (choć
wątpię), jutro się zważę i napiszę razem z bilansem który jutro choćby
się waliło i paliło nie ma prawa przekroczyć 900 kcal. Dzisiejszy bilans
to masakra kaloryczna pomijając fakt że i tak ledwo się powstrzymałam
bo pewnie było by tego znacznie więcej.
PS Nie chcę liczyć kalorii z dzisiejszego dnia więc po prostu podam co zjadłam
Jedzenie:
- cała miska płatków corn flakes bez cukru z mlekiem 0,5% 2x
- kromka chleba żytniego z ziarnami z dwoma plastrami szynki konserwowej
- bułka grahamka (dość duża) z twarogiem chudym
- kromka chleba żytniego z ziarnami i pasztetem drobiowym 2x
- otręby granulowane z śliwką 100g
- duży jogurt naturalny
Miałam jeszcze zjeść w szkole bułkę z pasztetem ale na szczęście wyrzuciłam ją.
Do końca tego dnia wypiję jeszcze pare herbat na trawienie. Oby rano było 54 kg...
Tak więc trzymajcie się chudo, dobranoc



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz