poniedziałek, 28 listopada 2016

Mam napady :/

Cześć.
Nie było mnie tu już 4 dni mimo że obiecałam codziennie doglądać tego bloga. Tak więc może zacznę od wyjaśnień. Jakoś w tym tygodniu (tylko nie wiem dokładnie w który dzień) mam znów badania, które są dla mnie bardzo ważne albowiem jeśli wyniki będą złe przeprowadzam się na jakiś czas do szpitala jeśli się poprawią mogę zostać w domu na tabletkach. Oczywiście jak już pisałam moje zdrowie trochę się posypało przez nie jedzenie, rygorystyczne diety etc. i tu mam problem. Otóż moi kochani rodzice w obawie o moje zdrowie bardzo ale to bardzo dbają o moją dietę, więc jak można się domyśleć jem 5 kalorycznych posiłków w ciągu dnia :(( Tak więc do czasu badań powinnam zawiesić swoją dietę. Więc tutaj całe wyjaśnienie po prostu pisanie postów nie miało sensu bo żarłam jak świnia. Tak czy inaczej muszę się przyznać że teraz mam problem otóż z mojej kochanej anoreksji, kontroli nad sobą chyba już wyszłam a moją duszę przejęła bulimia. Jestem ciągle głodna ale nie tak że głodna tylko głodna psychicznie >.<
 Przez te dwa tygodnie od kiedy moi rodzice przejęli kontrolę nad moim żywieniem pokochałam jedzenie. Przeprosiłam się nawet z pieczywem i mięsem, których nie spożywałam bite 3 miesiące. Mogłabym całymi dniami jeść, przez cały dzień myślę o jedzeniu oglądam nawet w grafice zdj niektórych potraw. Mimo wszystko różni mnie od bulimiczek fakt że ja się nie oczyszczam, ja po prostu jem, nie wymiotuję nie ćwiczę po prostu żrę jak świnia. Nie wiem czy przytyłam czy utrzymuję nadal wagę (choć wątpię), jutro się zważę i napiszę razem z bilansem który jutro choćby się waliło i paliło nie ma prawa przekroczyć 900 kcal. Dzisiejszy bilans to masakra kaloryczna pomijając fakt że i tak ledwo się powstrzymałam bo pewnie było by tego znacznie więcej.
PS Nie chcę liczyć kalorii z dzisiejszego dnia więc po prostu podam co zjadłam
Jedzenie:
- cała miska płatków corn flakes bez cukru z mlekiem 0,5% 2x
- kromka chleba żytniego z ziarnami z dwoma plastrami szynki konserwowej
- bułka grahamka (dość duża) z twarogiem chudym
- kromka chleba żytniego z ziarnami i pasztetem drobiowym 2x
- otręby granulowane z śliwką 100g
- duży jogurt naturalny
Miałam jeszcze zjeść w szkole bułkę z pasztetem ale na szczęście wyrzuciłam ją.
Do końca tego dnia wypiję jeszcze pare herbat na trawienie. Oby rano było 54 kg...
Tak więc trzymajcie się chudo, dobranoc 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz