Cześć
Nazywam się (a czy to ważne? Pomińmy to) W każdym bądz razie w internecie posługuję się imieniem Marysia. Mam 14 lat i nie perfekcyjne ciało otóż ważę 54 kg do 157 cm wzrostu. Ale może zacznę od początku...
Otóż w od zawsze byłam grubszą dziewczynką i już od lat przedszkolnych miałam z tym problem, miałam kompleksy i wstydziłam się swojego ciała, jednak mimo to nigdy się nie odchudzałam. Uwielbiałam słodycze, dziennie pochłaniałam naprawdę wiele kalorii a przy tym nienawidziłam sportu więc jak się można domyśleć z roku na rok coraz bardziej tyłam. W pierwszej klasie gimnazjum ważyłam już 75 kg do wzrostu 155 cm (byłam bardzo gruba >.<). Jednak zmiany nadeszły podczas tych wakacji. Zapragnęłam zmienić swoje ciało przez lato i zgubić nadprogramowe kilogramy na rzecz lepszej figury. Zaczęłam się odchudzać od 1 lipca, na początku wyeliminowałam z swojej diety tylko słodycze i fast foody a przy tym codziennie ćwiczyłam skalpel Ewy Chodakowskiej, nic innego nie zmieniałam w swojej diecie gdyż kochałam jeść i uznałam że nie odbiorę sobie tego. Przez wakacje zgubiłam około 9 kg i wrzesień powitałam już z wagą 66/65 kg. Byłam bardzo szczęśliwa, koleżanki pytały ciągle jak udało mi się tyle schudnąć, prawiły komplementy itp. Nie ukrywam że rozpierała mnie duma. Od tego czasu uznałam że chcę schudnąć więcej i szybciej. Wtedy właśnie napotkałam w internecie strony o tematyce pro ana. Od tego czasu schudłam na nisko kalorycznej diecie około 11/12 kg, czyli do teraz. Mój tata zauważył że nie jem i że z dnia na dzień jestem coraz słabsza i chudsza. Poinformował o tym moją wychowawczynię i od tego czasu co tydzień jestem ważona czy czasem nie schudłam dodatkowo zrobili mi badania krwi i wyszły fatalnie (lekarka zagroziła szpitalem jeśli się nie ogarnę i nie zacznę jeść bo nie mam żadnych witamin itp.). Cała ta akcja rogrywała się raptem tydzień temu. Od tego czasu zaczęłam jeść normalnie, moi rodzice mnie pilnowali. O dziwo trzymam wagę ani nie tyję ani nie chudnę więc jest dobrze. Ale chciałabym schudnąć przynajmniej do 50 kg. Wiem że z obecnym stanem zdrowotnym i lekarką, która grozi szpitalem to teraz nie będzie takie łatwe. Mimo to wiem że prowadząc tego bloga będę bardziej zmotywowana do dalszej drogi w kierunku odchudzania. Postaram się pisać codziennie. Trzymajcie się chudo ;* Dobranoc
Witaj. Masz bardzo podobną historię do mnie. Niestety stety...Uważaj na siebie. Bedę do ciebie zaglądać :)
OdpowiedzUsuń