Chciałam tylko powiedzieć że to jest chyba ostatni mój post w tym roku. Nie wiem też czy wrócę tu w następnym. Dzisiaj byłam u lekarza bo było mi bardzo słabo rano i stało się coś czego bałam się najbardziej, lekarka po wywiadzie ze mną i moim tatą oraz po przebadaniu mnie skierowała mnie po świętach do szpitala (miałam iść teraz ale ją wybłagałam). Powód? Początki wyniszczenia organizmu. Nie wiem o co jej chodzi przecież jem, fakt że do mojego wieku faktycznie według lekarzy 1000-1300 kcal to za mało, ale jem. Na karteczce pod moim nazwiskiem pisze że mam rozpoznaną chorobę anoreksję. Bardzo się boję, nie będę leżeć tu w swoim mieście tylko w Opolu, bez rodziców, dziadków i przyjaciół. Będę sama bo nie radzę sobie z własną psychiką a tak w ogóle to bardzo się stresuję, wstyd mi się tam będzie pokazać bo nie wyglądam jak anorektyczka, mam normalną wagę i bmi. Dziś zjadłam tylko jakieś 600-700 kcal. U lekarza zostałam też zważona, po dość obfitym śniadaniu i w ciuchach ważę 53.5 kg. Czyli na czczo bez ubrań ważę gdzieś z 53 kg. Fajnie bo niby zdrowo straciłam ten 1 kg. Mimo wszystko nie mam humoru, cały dzień płaczę. Mam nadzieję że u was wszystko ok. Dobranoc, dziękuję za to że tak dużo osób mnie wspierało w komentarzach przez ten cały czas.
P.S. Na wypadek gdybym już tu nie zaglądnęła do świąt to życzę wszystkim wszystkiego najlepszego, dużo dużo zdrowia, szczęścia i wymarzonej figury :*
Napewno wszystko sie ułoży i skończy dobrze. Szcześliwego nowego roku...;-)
OdpowiedzUsuń